facebook twitter instagram
Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Aktualności
  • O Ailes
  • RODO
  • Autorzy
    • Autorzy Ailes
    • Role w grupie
  • Duma Ailes
  • Patronaty
    • Nasz Patronat
    • Patronują Nam
  • Konkursy
  • Współpraca/Kontakt

Ailes – Literacka grupa


Rozdział 12

Porozumienie

            
           Leżeli na sianie bez słowa. Panowało niezręczne milczenie. Nie wiedział, co teraz zrobić i jak zareagować. Co miał powiedzieć żeby jej nie urazić albo nie rozzłościć? Spojrzał na nią w chwili, gdy i ona na niego popatrzyła.
– Nie – powiedzieli jednocześnie, a po chwili roześmieli się głośno.
Odetchnęła z ulgą. Gdy przyglądał się jej z taką fascynacją w oczach zrobiło się jej gorąco. Przystojny, niegłupi i bystry. Walczył zręcznie i zaimponował jej swym opanowaniem oraz dystansem. Gdy zaczął ją całować zrobiło jej się gorąco, poczuła pragnienie, lecz już za moment ogarnęło ją dziwne uczucie. Nie był facetem, z którym chciała, aby coś ją połączyło. Niczego nie czuła, a pocałunek przerodził się w zwykłą czułość bez żadnych emocji. Coś bardzo machinalnego. W którymś momencie leżeli oboje na sianie i w milczeniu gapili się w strop stodoły. Nie chciała zrobić mu przykrości i odetchnęła, gdy popatrzywszy na niego ujrzała taką samą rozterkę.
– Jak się dowiedziałaś? – Usłyszała jego głos.
No tak, mogła się tego spodziewać, sama na jego miejscu chciałaby to wiedzieć, jako pierwsze.
– Najpierw interesy – powiedziała rezolutnie i oparłszy się na łokciu, zerknęła na niego bystrym wzrokiem.
– Brzmi interesująco. Kontynuuj zatem, ja chętnie posłucham. W zasadzie nie pozostaje mi nic innego – stwierdził z przekąsem. W tym momencie był już teraz bardziej zaintrygowany całą tą sprawą niż zaniepokojony.
– Nie masz zamiaru starać się o moją rękę? – zapytała, a on
18:58 No komentarze

Rozdział 11
Niewinna

         Obudziło ją miarowe stukanie. Delikatne, przypominające szum, po jakimś czasie zorientowała się, że to deszcz. Lekki, prawie niedostrzegalny opad. Gdy tylko otworzyła oczy, ujrzała leżącego obok Blane’a i mimowolnie na jej ustach pojawił się uśmiech. Jego widok przywołał wspomnienia ostatniej nocy. Głęboko zaczerpnęła powietrza, przygryzając przy tym lekko wargę. Ich pierwsze spotkanie było tak zupełnie różne od tego, co działo się jeszcze kilka godzin temu. Tamten prymitywny bydlak w zupełności nie przypominał tego czułego kochanka, w jakiego zmienił się Blane. Gdy go poznała jego pocałunki bolały, jego dotyki raniły, a siła, z jaką próbował w nią wtargnąć, przerażała. Tej nocy pokazał jej się z zupełnie innej strony. Jakim cudem jedna osoba mogła mieć dwa, tak drastycznie odmienne oblicza? Na dodatek w jakiś sposób oba ją fascynowały. Groźny, niepohamowany zwierzak, jakim go poznała, dał się jej powstrzymać. I miała jakieś nieodparte wrażenie, że mimo wszystko nie doszłoby do najgorszego. Wrócił przecież po nią, a to nie było przypadkiem.  
Seks był… cóż, nie przeżyła nigdy wcześniej niczego bardziej intensywnego. Wszystkie związki były takie… typowe, banalne, niewstrząsające. Podczas gdy tu dostała coś niesamowicie i dogłębnie nasycanego i jeżeli wcześniejsze przeżycia mogła nazwać wstrząsami, to teraz
21:26 No komentarze

Rozdział 6
Patrz mi w oczy

Wyszedł. Nie, dosłownie wybiegł na świeże powietrze i głęboko zaczerpnął oddechu. Czuł, że się dusi. Coś go tłamsiło, nie dawało spokoju. Ta dziewczyna doprowadzała go do szaleństwa. Jeszcze poprzedniego dnia walczył w bitwie, wygrał ją. Dzisiejszego wieczora również toczył jakąś walkę, wewnętrzną, sam z sobą. Ale czy ją wygrywał?
– Panie – usłyszał przerażony głos Tormoda, który zdyszany właśnie do niego dobiegał.
Na ten widok poczuł niepokój, czy coś się stało? Przecież nie sprawdził tego. Może ktoś jeszcze ucierpiał.
– Mów Tormodzie – zażądał.
– Co z nią? – Usłyszał i w pierwszym momencie nie zrozumiał. O co mogło mu chodzić?
– O czym prawisz? Gdzie jest Una? Nikomu nic się nie stało? – zapytał z niepokojem.
– Nie panie, wszyscy cali – mówił przerażony chłopak. – Ale co z nią?
– Z kim?
– Z Brice – wydusił wreszcie Tormod, a Blane poczuł złość.
– Mówisz jej po imieniu? – zapytał.
– Kazała mi. Powiedziała, że jestem jej
19:29 No komentarze


Zagraj ze mną
+18

W pomieszczeniu, do którego weszła, panował półmrok. Początkowo nie wiedziała gdzie się znajduje, lecz po chwili zorientowała się, że jest w jakimś barze. Nie był to żaden znany jej lokal, choć na samym początku pomyślała, że jest to bar Joe'go. Jednakże wnętrze w barze przyjaciela różniło się od tego, w którym teraz była. Zarówno klimatem, jaki w nim panował, jak i wyglądem. Choć oświetlenie pozostawiało tu wiele do życzenia, widziała całkiem wyraźnie skomplikowaną, granatową teksturę na jasnej ścianie, na której wisiały jakieś obrazy, pokryte grubą warstwą kurzu, przez co nie można było zidentyfikować, co tak naprawdę przedstawiają. Pomieszczenie nie było duże, podłużna sala z kilkoma stolikami, każdy w towarzystwie czterech krzeseł. Przy nielicznych siedziało kilka osób. W większości byli to samotni mężczyźni, którzy za towarzysza mieli do połowy opróżnioną butelkę wódki, albo niedopity kufel piwa. 
         Przy barze stała jakaś para. Kobieta w czerwonej sukience, zbyt przesadnym makijażu i wysoko upiętej, maksymalnie utapirowanej fryzurze, przywodziła na myśl Peggy Bundy z serialu o niezbyt inteligentnym sprzedawcy butów. Robiła uwodzicielskie miny do stojącego obok niej mężczyzny, ubranego w kiepskiej jakości garnitur. Z pod rozpiętej pod szyją koszuli wystawał nadmiar owłosienia, które w zestawieniu z przykrótkimi nogawkami spodni oraz nadwyżką żelu na włosach, nie stanowiły jedynej „atrakcji” podchmielonego człowieka. Nie można było jednoznacznie stwierdzić, które z nich było bardziej pijane, gdyż
00:05 No komentarze

Rozdział 5
Za moment

         Kilka ostatnich dni sprawiło, że non stop była rozkojarzona. Starała się nikomu tego nie pokazywać i doskonale jej się to udawało. Nawet Luthias, który był jej najlepszym przyjacielem, niczego się nie domyślił. Jedynie Dorrell coś podejrzewał. Kuzyn od zawsze był bardzo wrażliwym chłopcem. Starała się go w jakiś sposób chronić, ale było to trudne. Miał już siedemnaście lat i dawno powinien uczyć się walczyć. Chłopcy w jego wieku wybierali się już na bitwy i walczyli, podczas gdy on do tej pory jeszcze ani razu nie miał w dłoniach miecza. Vanora chroniła go, lecz wiedziała, że prędzej czy później życie to wszystko zdefiniuje. Dorrell był mężczyzną, a mężczyźni walczyli, podczas gdy jej kuzyn przejawiał jedynie zdolności artystyczne, które ukrywał przed wszystkimi. Wiedziała o tym jedynie ona oraz jego siostra Sorha. Obie starały się to ukrywać i w jakiś sposób go wspierały. Z drugiej strony dla Vanory było to dziwne. Nie rozumiała tego. Już w wieku siedmiu lat strzelała jak dorosła osoba. Zawdzięczała to swym braciom, których śmierć zabrała jej połowę duszy i mimo, że była wtedy jedynie małą dziewczynką, to do tej pory nie potrafiła się z tym pogodzić. Jednego dnia miała wszystko, a już drugiego jej świat zawalił się niczym domek z kart. Wyjazdu matki i Ervina nawet nie zauważyła. W tym czasie czuwała dzień i noc przy łożu umierającego Buchanana. Modliła się, płakała, błagała, aby nie umierał. Prosiła, aby jej nie opuszczał. Jednak był coraz słabszy i któregoś wieczoru
23:24 No komentarze

    Rozdział 4        
Mam na imię Rain
        
         Gdy się ocknął leżał w szpitalnym łóżku. Próbował sobie przypomnieć, co się stało, ale docierały do niego jedynie jakieś niejasne fragmenty. Nagle poczuł gwałtowną złość. Bo co to niby było, chciał być dobry i jak na tym wyszedł? Chwila słabości, pomyślał i spróbował się podnieść, ale poczuł piekący ból. Z jękiem opadł na poduszki. Do lewego ramienia podłączoną miał kroplówkę, a całe ciało było obolałe. Wspomniał tamten wieczór i poczuł wściekłość. Zebrało mu się na naprawianie świata, na robienie z siebie dobrego człowieka, a skończył jak ostatni naiwniak. Zamiast dobrać się do tej cholernej kretynki i zrobić z nią porządek od razu, to ubierał swe życie w różowe kolory, podczas gdy ona próbowała go zabić i całkiem dobrze jej to szło i gdyby nie pomoc tej…
         – Dziewczyna – wyszeptał.
         W tej samej chwil zorientował się, że
17:10 No komentarze
Newer Posts
Older Posts

O Ailes

O Ailes



Ailes powstało w 2015 roku jako miejsce zrzeszające początkujących autorów, którzy dzielą wspólną pasję - pisanie. Jesteśmy grupą nietuzinkowych osób w różnym wieku, jednak to nie przeszkadza nam we wspólnym tworzeniu, a wręcz dodaje polotu wszystkiemu, co robimy.

Nieważne jak wysoko ulokowane będą nasze ambicje czy marzenia. W końcu grupa nosi nazwę "Ailes", co po francusku oznacza skrzydła. Jesteśmy pewni, że dolecimy wysoko.

Social media

Nowości

Sklep Ailes

Popularne posty

  • Samanta Louis - Chłopak, który pokazał mi, jak żyć - Patronat Ailes ;)
    Kochani zaczytani, właśnie dodarła do mnie książka Samanty Louis "Chłopak, który pokazał mi, jak żyć", jej literacki debiut pod...
  • Zagraj ze mną
    Zagraj ze mną +18 W pomieszczeniu, do którego weszła, panował półmrok. Początkowo nie wiedziała gdzie się znajduje, lecz po c...
  • Rozdział 5 - Za moment
    Rozdział 5 Za moment          Kilka ostatnich dni sprawiło, że non stop była rozkojarzona. Starała się nikomu tego nie pokazywać...

Obserwatorzy

Porozmawiajmy

Blog Archive

  • ▼  2018 (31)
    • ▼  sierpnia (1)
      • Podsumowanie lipca, czyli co się działo u Ailes!
    • ►  lipca (5)
    • ►  czerwca (10)
    • ►  maja (8)
    • ►  kwietnia (5)
    • ►  marca (2)
  • ►  2017 (12)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  maja (5)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (1)
  • ►  2016 (3)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2015 (22)
    • ►  grudnia (2)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (2)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (5)
  • ►  2014 (16)
    • ►  grudnia (5)
    • ►  listopada (5)
    • ►  października (6)

Subskrybuj

Posty
Atom
Posty
Komentarze
Atom
Komentarze
FOLLOW ME @INSTAGRAM

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates