ROZDZIAŁ 4
Poblask ekranu komputera oświetlał twarz Julii,
która już od dobrej godziny dopracowywała zrobione kilka dni temu zdjęcia.
Kiedy uznała wreszcie, że osiągnęła zamierzony efekt, odetchnęła zadowolona.
Dzwonek telefonu zaskoczył ją tak bardzo, że aż serce
podskoczyło jej do gardła. Nowy numer znało zaledwie kilka osób, a rząd cyfr,
który widniał na wyświetlaczu, nic jej nie mówił. A jeśli to Philip? Numer był
krajowy i tylko dlatego postanowiła odebrać.
- Słucham, kto mówi? – Niepewność dominowała w jej
głosie, nieco go zniekształcając.
- To ty, Julio? Z tej strony Owen Wilkinson –
odetchnęła z wyraźną ulgą, rozpoznając głos znajomego.
- Tak, cześć Owen – dopiero teraz poluzowała
palce, które nieświadomie wbijała we własne udo.
- Nareszcie! – ucieszył się – Kobieto, nie wiem
jak ty, ale ja cholernie cieszę się, że cię słyszę.
- Wow, to się nazywa powitanie – roześmiała się. –
Oczywiście, że się cieszę, ale przyznam, że nie mam pojęcia, czym sobie na to
zasłużyłam.
- Wiesz jak długo szukałem z tobą kontaktu? Zapadłaś się pod ziemię, czy co? – poskarżył
się.
- Mam dla ciebie pewną propozycję – odparł
tajemniczo.
- Propozycję? Nie bardzo wiem, o czym mówisz, ale i
tak brzmi interesująco.
- To dobrze, bo nie będę ukrywał, że mam nadzieję
ubić z tobą niezły interes.

.jpg)
